poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Samochody a podatki

Widok samochodu Daewoo Matiz z kratką za tylnymi siedzeniami (obecnie rzadkość) rozśmiesza mnie do łez.Samochód ciężarowy... Czemu to cholerstwo - już i tak nie wygodne, małe, z mikrobagażnikiem ktoś popsuł jeszcze bardziej uniemożliwiając korzystanie z rozkładanych siedzeń. Dla oczczędności podatkowych oczywiście. VAT od paliwa oraz VAT od zakupu samochodu to mnóstwo pieniędzy. Niestety już nie. Teraz wróciła normalność (choć w dość siermiężnej postaci) i żeby oszczędzać VAT od Paliwa trzeba obecnie użytkować prawdziwą ciężarówkę (co najmniej pick upa) a spalanie takiego pojazdu jest o tyle wyższe, że nie damy rady nic zaoszczędzić - nawet jeżeli wpadłszy na pomysł umartwiania doczesnej egzystencji postanowimy taki pojazd używać zamiast wygodnej osobówki. Swoją drogą zapytuję po co ustawodawca kazał nam montować kratki. Przecież dla gospodarki miało to jedynie znaczenie w postaci mitręgi użytkowników. Jako kraj zostaliśmy potęgą w zakresie przeróbek samochodów dobrych na złe po czym rozpamiętujemy niepowodzenia przy zabieganiu o ulokowanie fabryk kolejnych producentów aut w naszym kraju. Co zatem obecnie zrobić z kratką? czy można ją oficjalnie zdemontować jeśli auto jest w leasingu? Co jeśli policja stwierdzi brak kratki? Te pytania dręczą przedsiębiorców którzy dali złapać się w pułapkę pozornych oszczędności.